BEFORE IT IS GONE: NA INKASKICH DROGACH

separator
Blog > BEFORE IT IS GONE: NA INKASKICH DROGACH

BEFORE IT IS GONE: NA INKASKICH DROGACH

Od czasu mojego i Michała powrotu z Peru minęło już wiele miesięcy. Czas ten poświęciliśmy na opracowanie materiałów fotograficznych, analizę notatek oraz spotkania z wami – na żywo. Dziś, gdy kończy się rok i w zasadzie wszystkie emocje związane z podróżą już opadły mogę bez cienia wahania napisać, że wyprawa ta zakończyła się sukcesem. Sukcesem w gruncie rzeczy niespodziewanym wziąwszy pod uwagę olbrzymią ilość przeszkód – głównie natury formalnej i ludzkiej, które stanęły nam na drodze w maju. Jeszcze żadna z moich dotychczasowych wypraw nie wymagała takiej ilości pracy i czasu poświęconych na przygotowania i solidny research. Pomimo nominacji do grantu imienia Andrzeja Zawady na Spotkaniach Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni (Kolosy) nie udało nam się tej nagrody zdobyć. Do samego końca nie wiedzieliśmy zatem, czy w ogóle wylecimy do Peru ze względu na brak funduszy. Wierzę jednak - a ten przypadek jest tego najlepszym dowodem, że jeśli naprawdę na czymś nam zależy to uda się to osiągnąć, nawet jeśli trzeba będzie pójść na mniejsze bądź większe kompromisy. Szczęśliwie ideą naszego projektu udało nam się zainteresować producenta szwajcarskich noży i zegarków – kultową markę Victorinox, której zaangażowanie sprawiło, że druga wyprawa projektu Before It Is Gone miała miejsce. Mało tego – jej efekty przerosły nasze najśmielsze oczekiwania. Drogami, o których istnieniu wiedzieli tylko nieliczni udało nam się dojść z Cusco do Machu Picchu. Pierwszy reportaż z wyprawy opublikował magazyn National Geographic Traveler – kolejne są w przygotowaniu.

 

Przygotowałem dla was fotokast z reportażem  – KONIECZNIE OGLĄDAĆ W HD!

Jeśli przypadnie wam do gustu napiszcie o tym proszę w komentarzu – zabiorę się wówczas za inne :)

 

 

PODZIĘKOWANIA

Tak jak po wyprawie na lodową drogę Chadar, tak i teraz czujemy z Michałem ogromną wdzięczność w stosunku do osób, firm i instytucji, które zaangażowały się w tę wyprawę. Bardzo często, czy to w trakcie prelekcji, czy w wiadomościach, które otrzymuję wiele osób podkreśla, że idea projektu Before It Is Gone jest ważna i potrzebna. Pewnie tak jest. Ale to wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie WY! Chcielibyśmy wam tutaj (w porządku alfabetycznym) podziękować:

Jacek Będkowski, Joanna Blaut, Adam Butterworth, Marzena Chełminiak, Piotr Ćwięcek, Paweł Drozd, Agnieszka Franus, Hanna Gadomska, Piotr Gawron, Łukasz Głombicki, Agata Golonka, Maurice Gowen, Błażej Grygiel, Petra Hilleberg, Łukasz Hola, Dominika Jakubowska, Grzegorz Baltazar Kajdrowicz, Anna Koper, Jarosław Kuźniar, Rainiero Leon, Alina Garduno Lozano, Tomek Michniewicz, Sandra Olinowicz, Grzegorz Pacuła, Mirosław Rajter, Jakub Rymowicz, Artur Skowron, Krzysztof Skrocki, Rachel Postlethwaite, Katarzyna Sobczak, Barbara Spławska, Filip Stefański, Dominik Szczepański, Dominik Szmajda, Piotr Turkot, Martyna Wasilewska, Mateusz Wiktor, Marcin Wilczyński, Marlena Wilińska, Martyna Wojciechowska

Dziękujemy naszym rodzinom, a w szczególności Agnieszce, Frankowi, Ernestowi i Ewelinie.

Wyprawa nie zakończyła by się sukcesem bez zaangażowania, optymizmu i fantastycznego poczucia humoru Wilfredo (z agencji Puma Path), Paula, Richarda i Edwina – muchas gracias muchachos!

Szczególne podziękowania pragniemy złożyć na ręce Pani ambasador Izabeli Matusz oraz Pana ambasadora Alberto Salas Barahona za objęcie wyprawy Victorinox Qhapaq Ñan honorowym patronatem. Dziękujemy też za zaangażowanie pracownikom Ambasady RP w Limie oraz Ambasady Peru w Warszawie.

Za zrozumienie i pomoc podziękowania kierujemy w stronę wszystkich osób w Peru: Fernando Astete, Miguel Zamora, Oscar Montufar La Torre, Ana Lucia Felices, Atilio Accinelli, Mirosław Rajter, Daniel Costa (Tatoo Adventure Gear), pracowników Peru Rail w Aguas Calientes, pracowników hotelu Andean Terra w Aguas Calientes.

Dziękujemy redakcjom National Geographic Polska oraz National Geographic Latinoamerica za medialne zaangażowanie i bieżące relacje.

 

Ogromne podziękowania należą się naszym sponsorom:

VICTORINOX – za fundusze oraz niezawodny ekwipunek, którego używaliśmy na długo przed rozpoczęciem naszej współpracy

RAB – za kompletny ekwipunek, który jak slogan głosi stworzony jest: ‘for the most extreme conditions in the world’ – to prawda!

LENOVO – za komputer, który pomimo upadku w przepaść pozwalał nam wykonywać swą pracę

MSR – za biwakowy ekwipunek najwyższej jakości

MEINDL – za buty, które prowadziły nas przez andyjskie przełęcze

SEA TO SUMMIT – za trwałe i wygodne materace

HILLEBERG - za namiot, który stał się domem

LEKI – za lekkie, ale jednocześnie wytrzymałe kije trekkingowe. Najlepsze na rynku

MANFROTTO – za wytrzymałe i niezawodne statywy

CANON – za bezkompromisowy sprzęt fotograficzny z najwyższej półki

SIGMA – za wypożyczenie jasnych, stałoogniskowych obiektywów z serii ART

DJI ACADEMY – za wypożyczenie Mavica

ZMIANY ZMIANY – za petardę (i alohę!)

REPUBLICA DEL CACAO – za olbrzymi zapas najlepszej peruwiańskej i ekwadorskiej czekolady

WILD WILLY BEEF JERKY – za niezmiennie smaczną i pożywną suszoną wołowinę

BELMOND MIRAFLORES PARK – za możliwość zorganizowania konferencji prasowej w Limie

 

Przede wszystkim jednak dziękujemy wam – czytelnikom, za każdy komentarz, słowo wsparcia, pytania i wątpliwości. Za to, że tak jak my jesteście pewni, że idea Before It Is Gone ma wielki sens. Dzięki!

Na pewno o kimś zapomnieliśmy. Wybaczcie proszę.

 

CZY TO KONIEC BEFORE IT IS GONE?

Myślę, że należy wam się kilka słów wyjaśnienia. We wszystkich przekazach medialnych deklarowaliśmy, że Before It Is Gone będzie serią trzech wypraw. Trzecia, ostatnia wyprawa miała mieć miejsce na pustyni Namib w grudniu. Ze względu na problemy formalne (niezbędne pozwolenia) musieliśmy ją jednak odwołać. Michał w międzyczasie wyruszył na packraftowo-pieszą wyprawę przez kolumbijską dżunglę, ja przeprowadziłem szereg warsztatów, spotkań i prelekcji promujących książkę TREK. Gdy zdałem sobie sprawę z tego, że z powodu kilku świstków papieru nie będziemy mogli przejść pustyni Namib czułem złość i bezradność. Teraz czuję, że właśnie tak miało być. Tempo całego projektu, które sobie narzuciliśmy było ogromne. Zorganizowanie od podstaw trzech wypraw na trzech różnych kontynentach, z których każda wymaga doskonałego przygotowania formalnego, ale też fizycznego to poważne przedsięwzięcie. Czy to zatem koniec Before It Is Gone? Nie. Myślę, że nie. To przesunięcie w planie ostatniej z wypraw. Nie wiemy jeszcze, gdzie się odbędzie i jaki będzie jej cel. Jesteśmy natomiast pewni, że tak jak z Indii i Peru będziemy chcieli przywieźć z niej niepowtarzalną historię miejsc i kultur, które odchodzą w zapomnienie. Musimy się jednak pośpieszyć – dopóki tam są.

 

Tymczasem zapraszam was do śledzenia Na Krańcach Świata na Facebooku. To stamtąd dowiecie się gdzie odbędą się najbliższe prelekcje i spotkania.

 

Nadchodzący rok przyniesie kilka zmian. Wierzę, że tak jak ten, który lada moment się kończy będzie udany. Rozpoczynam nowy projekt: ROK MIKROPRZYGÓD. W lipcu wyruszę także na najtrudniejszą z dotychczasowych wypraw. Jesteście ciekawi dokąd?

 

 


Ostatnio dodane

#MIKROPRZYGODY: 11111

Jedenaście tysięcy sto dziesięc razy wschodziło słońce od dnia mojego urodzenia. Ile z tych wschodów reczywiście widziałem? 100? 1000? E,...

Czytaj więcej

#mikroprzygody: warta

Gdy temperatury spadały jeszcze grubo poniżej zera razem z Kubą Rybickim zabraliśmy...

Czytaj więcej

ZIMOWA #MIKROPRZYGODA

Zaśmiecam swoją głowę setką innych bezwartościowych bzdur zabijając czas, w którym mógłbym po prostu nić nie robić. Albo zaparzyć kawę w...

Czytaj więcej