#ROK MIKROPRZYGÓD

separator
Blog > ROK MIKROPRZYGÓD

#ROK MIKROPRZYGÓD

'Cokolwiek potrafisz lub myślisz, że potrafisz, rozpocznij to. Odwaga ma w sobie geniusz, potęgę i magię' - Johann Wolfgang Goethe

 

Jakieś piętnaście lat temu miałem wielkie marzenia: będę jeździł po świecie, poznawał nowe miejsca, zwyczaje i ludzi. Każdego dnia będę uczył się nowych rzeczy, pokonywał kolejne granice i rzecz jasna regularnie wychodził poza swoje (tfu!) granice komfortu. Praca? Pewnie! – będę pisał do National Geographic! Każdy dzień będzie nową PRZYGODĄ! Mniej więcej tak to sobie wyobrażałem chodząc po krzakach porastających brzegi nieodległego jeziora. Wychodziłem rano ze scyzorykiem w kieszeni, wracałem wieczorem z butami cięższymi o kilka grubych warstw błota. Zadowolony, z głową pełną marzeń.

Piętnaście lat. Połowa mojego życia. Dziś, gdy ruszam w te sami krzaki zdaję sobie sprawę, że zrealizowałem dziecięce marzenia o wyprawach w nieznane: przejechałem rowerem najdłuższe góry świata, przeszedłem pustynie i arktyczne płaskowyże, w Himalajach chodziłem po zamarzniętej rzece a starożytnymi inkaskimi drogami doszedłem do Machu Picchu. Było dokładnie tak jak to sobie wyobrażałem. Poznałem nowych ludzi, zdobyłem nowe umiejętności. Te wszystkie lata, gdy wyprawy stały się moim życiem to wspaniały czas, którego nigdy nie będę żałował. Jest jednak pewna myśl, która nie daje mi spokoju. Wszystkich tych emocji, które towarzyszyły mi na krańcach świata doświadczyłem już wcześniej. W skali mikro. Tuż za progiem swojego domu.

 

TYSIĄC POWODÓW KTÓRE SPRAWIAJĄ, ŻE TWOJE ŻYCIE JEST NUDNE

Całą jesień spędziłem jeżdżąc po Polsce. Opowiadałem o rowerowej podróży przez Andy, projekcie ‘Before It Is Gone’ oraz książce TREK. To są szalenie miłe spotkania, szczególnie wtedy, gdy po prelekcjach podchodzicie i pytacie o różne szczegóły dziękując za inspirację. Bardzo często słyszę też: „Też bym tak chciał, ale nie mam pieniędzy” albo: „Też bym tak chciała, ale nie mam czasu – max 28 dni urlopu”. I potem już raźno: „nie mam formy”, „nie potrafię”, „nie mam z kim”, „na pewno potrzebuję nowego sprzętu – a przecież nie mam”, albo inaczej: „mam dzieci”, „kredyt na mieszkanie”, „mam psa”. Mam tysiąc przeszkód i zero możliwości. Osoby, które mówią w ten sposób wierzą w to, że wielką przygodę można przeżyć jedynie jadąc rowerem przez Patagonię albo spływając kajakiem rzekami Syberii. Przez całe swoje życie marzą o takich przygodach, odkładając je jednak bezwiednie na półkę z napisem „kiedyś to zrobię”. Nie zrobią tego nigdy. Bo zawsze na drodze stanie im ten tysiąc przeszkód, których nie będą w stanie nigdy pokonać. Byłem dokładnie taki sam, ale w pewnym momencie uznałem, że nigdy nie nadejdzie ten idealny moment. Ruszę teraz albo nigdy. Ruszyłem.

 

CZYM DLA CIEBIE JEST PRZYGODA?

Wierzę, że każdy z nas chciałby doświadczać więcej przygód w swoim życiu. Zasypiać przy ognisku patrząc w gwiazdy, obudzić się w delikatnych promieniach wschodzącego słońca, a chwilę po tym wskoczyć do rześkiej rzeki. Tak po prostu. Myślę, że takie potrzeby mamy głęboko zakodowane w swojej naturze, stłumione przez codzienne życie, które z mniej lub bardziej dobrowolnego wyboru przyszło nam wieść. Może o tym po prostu nie wiesz? A może nigdy nie dałeś lub nie dałaś sobie szansy, by się o tym przekonać?

Też mam dzieci, mam kredyt, a z formą bywało u mnie lepiej. Gdyby nie to, że zamieniłem wyprawy w swój zawód raczej nie mógłbym sobie pozwolić na to by każdego roku ruszać na pustynię lub do dżungli. Jednocześnie nie akceptuję tego, że moje życie pozbawione byłoby tego ekscytującego smaku przygody, który uzależnia. Kilka lat temu brytyjski podróżnik Alastair Humphreys zapoczątkował nowy trend nazwany przez niego #Microadventures (skutecznie przeszczepiony do Polski przez Łukasza Długowskiego). Idea jest prosta: przenieś filozofię wypraw w nieznane na własne podwórko. Zachowaj ich wszystkie pozytywne atrybuty: przeżyj przygodę, poznaj nowe miejsca i ludzi, zrób rzeczy, których nigdy nie robiłeś – słowem: przeżyj przygodę w skondensowanej formie, przeżyj… ‘MIKROPRZYGODĘ’. Nie musisz przy tym rzucać pracy, mieć góry forsy i nowiutkiego sprzętu. Nawet największe podróże zaczynają się od pierwszego kroku - tak mówią. Rzeczywistość jest jednak taka, że ten pierwszy krok wymaga od nas odwagi/poświęcenia/wyrzeczeń * (*skreśl sobie niepotrzebne). Nie każdy się jednak na niego odważy i wówczas przekładana „na kiedyś” przygoda nie będzie miała miejsca nigdy. W przypadku mikroprzygód jest łatwiej, bo pierwszy krok do przeżywania tych samych emocji i doznań, które dają wielkie wyprawy wymaga dużo mniej odwagi/poświęcenia/wyrzeczeń * (*znów skreśl sobie niepotrzebne). Zrób ten pierwszy krok nawet jeśli wydaje ci się, że jest tak mały, że nic nie znaczy, ale… zrób go.

Spakuj plecak – weź absolutne minimum: śpiwór, matę, kubek i dobre wino. Telefon pełen zajebistych aplikacji zostaw na biurku. Prześpij się w lesie, wykąp w rzece, pobujaj w hamaku. Nigdy nie spałaś w lesie? Spokojnie – wszyscy kiedyś robią to po raz pierwszy. Jeśli będzie ci raźniej zabierz ze sobą przyjaciół. Rozpalcie ognisko, upieczcie ziemniaki. Ranek powita was słońcem i rosą. A może deszczem? Przecież chcesz przygód! One naprawdę nie czekają na ciebie tylko w Andach albo Azji Południowo-Wschodniej. Przygody znajdziesz tuż za progiem domu, musisz tylko wyjść im naprzeciw. Przebywanie w naturze jak niewiele innych rzeczy pozwala przewietrzyć głowę ze śmieci. Zrobić miejsce na nowe pomysły i nowe plany. Tego nie da ci żadna aplikacja. Wiesz jednak co jest najlepsze? I ty i ja przeżywaliśmy przygody w skali mikro na długo przed tym zanim Al ubrał je w słowa! Wiesz zatem co robić.

 

ROK MIKROPRZYGÓD

Rozpoczynam nowy rok. 12 miesięcy, 12 mikroprzygód. Bez taryfy ulgowej, bez wymówek. Czy kończę z wyprawami w najbardziej odludne miejsca na ziemi? Nie. Ale, tak między nami (nie mów o tym nikomu) jestem nimi zmęczony. Czuję, że coraz bardziej stają się moją pracą a coraz mniej pasją.

Żyjemy w wyjątkowym kraju – ojczyźnie morza, wysokich gór, dzikich rzek, dziewiczych puszczy, pustyni i ruchomych wydm. W trakcie ostatniej rodzinnej wyprawy z Helu na Śnieżkę przekonałem się, że wyprawy przez Polskę nie ustępują absolutnie niczym poziomem wysiłku, mnogością atrakcji i walorami przyrodniczymi tym, które przeżywałem w Australii czy Boliwii. Może jedynie ich skala jest mniejsza, ale to w gruncie rzeczy nie ma znaczenia. Na własnym podwórku możesz zasmakować wypraw polarnych, kajakowych, wspinaczkowych i trekkingowych. Nie musisz zdobywać bzdurnych pozwoleń, uczyć się języków, brać nadgodziny w pracy, żeby zdobyć fundusze, czy kupować specjalistycznego sprzętu. Minimum planowania, maksimum przygody – brzmi dobrze, nie?

W trakcie najbliższego roku na tej stronie, ale też na Facebooku i Instagramie, będę dzielił się z tobą inspiracją jaką dają mi mikroprzygody. Dobrą energią, spokojem i pomysłami. Zobaczysz tu pewnie packrafty, liny, hamaki, rowery czy polarne sanki. Samotnie, z dzieciakami, z przyjaciółmi, którzy nigdy nie spali pod gołym niebem albo podróżniczymi wyjadaczami, jeśli tylko zechcą podzielić się swoim doświadczeniem. 12 miesięcy, 12 mikroprzygód. Bez taryfy ulgowej, bez wymówek. Jesteście gotowi? 

 

Nie pozwól by cokolwiek Cię ominęło. Zapisz się do pozbawionego śmieciowych newsów newslettera - znajdziesz tam niezawodne pomysły na mikroprzygody!

 

 


Ostatnio dodane

CO TO SĄ MIKROPRZYGODY?

Bujając się bez większego sensu, zawieszony pomiędzy dwoma drzewami zrozumiałem, że właśnie robię sobie największą przysługę na jaką...

Czytaj więcej

jak wybrać rakiety śnieżne

Pamiętam to tak dobrze, jak gdyby zdarzyło się wczoraj, te miny wszystkich Norwegów, spotykanych w trakcie przejścia płaskowyżu Hardangervidda....

Czytaj więcej

#ROK MIKROPRZYGÓD

Wierzę, że każdy z nas chciałby doświadczać więcej przygód w swoim życiu. Zasypiać przy ognisku patrząc w gwiazdy, obudzić się w...

Czytaj więcej